7 czerwiec wspomnienie, bł. Zbigniew Strzałkowski – patron cierpiących oraz chorych na duszy i ciele, orędownik przed Bogiem osób zniewolonych i opętanych, bł. Michał Tomaszek – patron dzieci, młodzieży, wypraszający u Boga dar potomstwa, Oni razem- patroni w obronie przed terroryzmem

Bł. Zbigniew Strzałkowski i bł. Michał Tomaszek — „Męczennicy z Pariacoto”. Opowieść o zwycięstwie miłości nad przemocą

Wysokie, kruche jak szkło góry Andów nie były miejscem, gdzie zwykle szuka się świętości. A jednak to właśnie tam, w małej wiosce Pariacoto, pośród biedy, pękniętych murów adobe i dróg, które bardziej przypominały strumienie kamieni niż ścieżki, rozkwitło życie dwóch młodych franciszkanów. Życie, które skończyło się brutalnie… i jednocześnie dopiero wtedy naprawdę zaczęło przemawiać.

To historia bł. Zbigniewa Strzałkowskiego i bł. Michała Tomaszka — dwóch zwyczajnych chłopaków z południa Polski, którzy stali się świadkami miłości „aż do końca”.

Dzieciństwo i powołanie — dwóch braci z dwóch różnych światów

Zbigniew Strzałkowski urodził się 3 lipca 1958 roku w Tarnowie. Chłopak o jasnym spojrzeniu, lubiący sport i góry. Z natury spokojny, ale stanowczy. Już jako nastolatek fascynował się postacią św. Maksymiliana. Pociągało go życie całkowitej ofiary, cichej i prostej. To on jako pierwszy powiedział bliskim, że chce zostać franciszkaninem.

Michał Tomaszek, młodszy o pięć lat (ur. 23 września 1960 r. w Łękawicy), był zupełnie inny — żywy, energiczny, trochę jak „iskra w stogu siana”. Uwielbiał śpiewać, prowadzić spotkania, animować młodzież. Gdy mówił o Bogu, robił to z pasją, która pociągała innych.

Obaj wstąpili do franciszkanów konwentualnych: Zbigniew w 1979 r., Michał w 1981 r. W czasie formacji zdobywali wykształcenie, przygotowując się do kapłaństwa. Święcenia przyjęli odpowiednio w latach 1986 i 1987.

Nigdy nie przypuszczali, że ich droga powołania poprowadzi ich tak daleko — na drugi koniec świata.

Peru — kraj piękny, ale rozdzierany ranami przemocy

W latach 80. i 90. Peru było krajem pogrążonym w terrorze organizacji maoistycznej Świetlisty Szlak (Sendero Luminoso). To czas zamachów, porwań, egzekucji, biedy i strachu.

Właśnie tam, w 1989 roku, franciszkanie z Krakowa wysłali pierwszą grupę misjonarzy. Wśród nich — w 1990 roku — znaleźli się o. Zbigniew i o. Michał.

Pariacoto, do którego trafili, nie było miejscem, gdzie życie toczy się spokojnie. Wieś była zniszczona, ludzie żyli w skrajnym ubóstwie, a działalność terrorystów dodatkowo pogłębiała chaos. A mimo to misjonarze zostali przyjęci… jak bracia.

Ich codzienność — Ewangelią zapisane gesty

Jak wyglądało ich życie w Pariacoto?

To nie były nadzwyczajne dzieła. To były… odcinki drogi, które przemierzali pieszo w górach, by dotrzeć do wiosek odciętych od świata.

To były:

  • katechezy dzieci gromadzących się pod dachem z blachy,
  • pomoc medyczna dla chorych i starszych,
  • rozmowy z rodzinami dotkniętymi przemocą,
  • organizowanie pomocy żywnościowej,
  • wspieranie rolników,
  • budowanie kaplic i wspólnot.

Zbigniew był człowiekiem czynu

wiedział, jak naprawić dach, poprowadzić akcję charytatywną, jak przyjść z pomocą w praktycznych sprawach.


Michał wnosił w misję radość 

śpiewał, grał na gitarze, organizował spotkania młodzieży, dodawał otuchy.